- biszkopty do wyłożenia spodu tortownicy
- 75 dag serka homogenizowanego o smaku naturalnym (ja używam serków "Bieluchy")
- 25 dag masła (najlepiej śmietankowego)
- 1 i 1/2 szklanki cukru pudru
- 4-5 płaskich łyżeczek żelatyny
- 1/2 szklanki mleka
- 5 żółtek
- puszka brzoskwiń w syropie
- opakowanie galaretki brzoskwiniowej/pomarańczowej
Brzoskwinie odsączamy na sicie. Galaretkę rozpuszczamy we wrzącej wodzie z dodatkiem soku z brzoskwiń ( ja zawsze daje proporcje 1 i 1/2 szklanki wody + pół szklanki syropu), odstawiamy do przechłodzenia. Zamiast łączenia galaretki brzoskiwniowej z sokiem można użyć też po prostu galaretki pomarańczowej, bez żadnego już kombinowania. A efekt jest równie smaczny, a może nawet lepszy.:)
W trzech łyżkach zimnego mleka moczymy żelatynę, gdy napecznieje, zalewamy ją od razu pozostałym, wrzącym mlekiem, dokładnie mieszamy, by nie było grudek, odstawiamy do przechłodzenia.
Spód dużej tortownicy wykładamy biszkopcikami. Masło ucieramy z cukrem pudrem, dodajemy, cały czas ucierając, po jednym żółtku na przemian z 3 łyżkami sera, następnie rozpuszczoną w mleku żelatynę, składniki dokładnie łączymy. Masę serową delikatnie wylewamy na przygotowany spód, wyrównujemy powierzchnię i wstawiamy do lodówki. Na wierzchu lekko stężonego sernika układamy połówki brzoskwiń wybrzuszeniem do spodu, całośc zalewamy tężejącą galaretka i ponownie wstawiamy do lodówki ( najlepiej na noc). Przed podaniem kroimy ostrym, cienkim, wygrzanym we wrzątku nożem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz